tatar

Tatar

 

tatar

Lubicie tatara, czy się go boicie? Jeśli to drugie to naprawdę nie ma czego! Nie pełza, krwią nie ocieka. Rzeczywiście surowa wołowina pozbawiona przypraw smakuje dość specyficznie, ale do tatara dodaje się całą masę pysznych dodatków. Grzyby, anchois, ogórki konserwowe – same rarytasy można powiedzieć.
Moim zdaniem jest to kwestia podejścia do kulinariów. U mnie w domu tatar był specjalnością taty. Pamiętam jak tato mielił mięso, a potem cierpliwie mieszał z olejem, solą, pieprzem i przyprawą „Maggi”. Cierpliwość to cecha, której nie odziedziczyłem niestety. Prawdziwy tatar robi się z siekanej nożem wołowiny, ale komu by się chciało, skoro jest w domu maszynka do mięsa (elektryczna zwłaszcza).

Mój sposób na tatara jest następujący. Przygotowuję „bazę”, tzn. mięso wołowe z podstawowymi przyprawami (olejem, solą, pieprzem), dodatki na talerzykach i daję swoim gościom wolną wolę komponowania smaku. Ilu ludzi tyle gustów, dlatego nie narzucam nikomu swojego.

Składniki:

Mniej więcej 4 porcje.

• 500 g chudej wołowiny (ja najczęściej wybieram ligawę ze względu na najlepszy stosunek jakości do ceny),
• 50 ml oleju (najlepiej lnianego),
• Sól,
• Pieprz świeżo mielony (to ważne!).

Mięso mieszam dokładnie z olejem i przyprawami, dzielę na cztery porcje i podaję.

Dodatki, które podaję na osobnych talerzykach:
• Żółtko (koniecznie z wyparzonego jajka z wolnego wybiegu – jemy je na surowo, więc jakość ma duże znaczenie),
• Olej,
• Siekana cebula,
• Ogórki konserwowe pokrojone w kostkę,
• Musztarda dijon,
• Anchois,
• Marynowane prawdziwki pokrojone w kostkę,
• Sól pieprz,

inne dodatki (ja nie stosuję, ale wiem, że można):
• Przyprawa „Maggi”,
• Chrzan,
• Szprotki w oleju.

Każdy miesza tatara tak jak chce z ulubionymi dodatkami.

Obowiązkowy jest także chleb, najlepiej żytni, masło oraz kieliszek zmrożonej wódki (żeby jeden…). Podobno alkohol zabezpiecza przed wszelkimi zagrożeniami mikrobiologicznymi. Czy to prawda nie wiem, ale nigdy się nie zatrułem. Jako dziecko w sumie też nie, ale jajka zawsze były od domowych wiejskich kur. Polecam w każdym razie zapić, albo jeszcze przed jednego albo dwa na odwagę.

Mam swoje dwa sukcesy. Dwóch moich przyjaciół przekonało się do tego dania, podczas gdy wcześniej zapierali się przed spróbowaniem go. Wam też polecam!

Zostaw komentarz