Tort czekoladowy

tort tort1

Perły, czekolada i żurawina – czyli wszystko, co dla Kobiety najlepsze!

Moja wspaniała przyjaciółka znana jako „Kobieta” miała urodziny. Mimo wielu podchodów i głębokiej strategii negocjacyjnej nie dała się namówić na zorganizowanie imprezy urodzinowej. No ale jakie to urodziny bez imprezy? Trzeba było wziąć sprawy w swoje ręce i zrobić mini przyjęcie niespodziankę.

Został zrobiony u Kobiety booking na sobotni wieczór, żebyśmy przypadkiem nie imprezowali na wycieraczce oraz żeby staniki i stringi nie walały się po salonie. Mimo oporu ten etap projektu został zrealizowany w 100%.

Jak urodziny to i tort. Czekoladowy.

Kobieta czekoladę lubi. Ja zresztą też. Choć pewien weterynarz mówił, że na nerki szkodzi. A ja wiosną na kamienie leżałem na urologii, więc nie powinienem . (Mówię Wam – urologia w Warszawie tylko na Wołoskiej! Oddział wygląda lepiej niż w „Na dobre i na złe”. Poza tym miałem „jedynkę” z łazienką, więc luksusy jak w prywatnym szpitalu. I to na NFZ i bez koperty!). W pierwszej wersji tort miał być mega czekoladowy, tzn. biszkopt czekoladowy z kremem czekoladowym. Biszkopt czekoladowy (k-wa go mać) mi nie urósł i wyglądał co najwyżej jak brownie. K-wy oczywiście poleciały i następny upiekłem dla bezpieczeństwa bez kakao. Następnym razem spróbuję jeszcze raz. Wtedy nie miałem czasu na ryzykowne działania.

No, ale do rzeczy.
Biszkopt (najprostsze ciasto, jak mówi koleżanka znana jako „Jej Szerokość”):
• 5 jaj,
• ½ szklanki cukru,
• 1 cukier waniliowy (nie mylić z wanilinowym),
• ¾ szklanki mąki tortowej,
• ¼ szklanki mąki ziemniaczanej,
• 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia.

Z dodawaniem proszku jest jak z viagrą w pewnym wieku. Wzmaga rośnięcie. Bez też generalnie rośnie, ale jest ryzyko. Ja nie ryzykuję (z biszkoptem) i proszek dodaję.
1. Włączyłem piekarnik – 180°C.
2. Oddzieliłem żółtka od białek.
3. Wymieszałem mąki z proszkiem do pieczenia.
4. Białka ubiłem mikserem razem z cukrem i cukrem waniliowym na sztywną pianę.
5. Dodałem żółtka oraz mieszankę mąk i proszku do białek i delikatnie mieszałem ręcznie rózgą do połączenia składników.
Idea jest taka, żeby białka po ubiciu mieszać jak najmniej. Wbite do nich powietrze powoduje rośnięcie ciasta. Dlatego też są teorie, że biszkopt rośnie bez proszku. Ja nie zaprzeczam i nie potwierdzam.
6. Ciasto przełożyłem do tortownicy z wyłożonym papierem do pieczenia dnem.
Tortownicy nie smaruję masłem! Moja tortownica ma 28 cm, więc tort nie należy do wysokich. Po wyrośnięciu ciasto wypełniło około 60% jej wysokości.
7. Czas pieczenia 30-35 minut. Po 30. sprawdzam, czy wbity patyczek jest suchy. Jeśli jest to koniec, jeśli nie to kolejne 5 minut.
8. Po ostygnięciu biszkopt wyjmuję z formy. Aby nie doszło do uszkodzenia, trzeba go okroić po obwodzie. Papier ze spodu odkleja się bez trudu, więc no stress. Kroję na pół (w poprzek, of koz). Jeśli jest wystarczająco wysoki można na 3.
9. Dolną część układam na podstawie i nasączam obficie alkoholem.
W moim przypadku był to Ballantines, ale można go zastąpić innym równie mocnym alkoholem. Wszak trzeba Kobietę odpowiednio zadowolić.
10. Na nasączonym biszkopcie rozsmarowuję dżem. Ja użyłem niskosłodzonych powideł śliwkowych, ale może być też żurawina (na sprawy kobiece) lub czarna porzeczka (antyoksydanty na młodość i te sprawy). Ważne, żeby był orzeźwiający w smaku.
11. Przykrywam drugą częścią biszkoptu, którą również szczodrze nasączam wspomnianym wcześniej alkoholem wysokoprocentowym.

Krojąc biszkopt na 3 można czynność powtórzyć, albo jedną warstwę zastąpić kremem. A więc o kremie teraz:
• 1 szklanka śmietany kremówki,
• 250 g mascarpone w temperaturze pokojowej,
• ½ szklanki cukru,
• 125 g gorzkiej czekolady.
Generalnie proporcja jest taka: śmietana – ser – czekolada 1:1:1/2.

Czekoladę rozpuszczamy i mieszamy z mascarpone. Ubijamy śmietanę z cukrem. Jak się ubije, to stopniowo dodajemy do masy czekoladowej. Tu obowiązuje zasada jak z biszkoptem. Im mniej mieszamy, tym lepiej dla kremu. Pokrywamy biszkopt kremem. Bez obaw o ilość – na pewno wystarczy. Mi nawet zostało, więc oczywiście podjadłem sobie resztę. A co!

Zdobienie pozostawiam Waszej inwencji. Ja zastosowałem perełki cukrowe, żurawinę i czekoladę. Efekty 3D z czekolady uzyskuje się poprzez rozpuszczenie czekolady, rozsmarowaniu jej na folii aluminiowej i zamrożeniu. Potem łatwo się odkleja od folii i można giąć, rwać i układać.10 minut i jest gotowe!

Gotowy tort musi być mocno schłodzony. Ustawiłem lodówkę na 3°C i chłodziłem 3 godziny.

Niespodzianka chyba się udała. Było zaskoczenie, były łzy (mam nadzieję, że wzruszenia, a nie rozpaczy). Tort smakował. Nam na pewno. Mam nadzieję, że i Wam posmakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *